Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
9/05/2011 21:39:14
Mama?
Mama - słowo zupełnie naturalne dla prawie wszystkich dzieci, wypowiadane jako jedne z pierwszych. Szkoda, że dla mnie jest zupełnie obce, nie używane. Takie dalekie, jak zbyt droga zabawka z wystawy. Zna się ją z obrazka, z obserwacji, z opowiadania tych którzy mają to szczęście ją mieć, ale nie z własnego doświadczenia. I najgorsze, że nie ma się na to żadnego wpływu, nawet głupich, banalnych wspomnień, że można było kiedyś takiego słowa używać. Dlaczego w tak wczesnym okresie odebrano mi osobę, która jest bardzo ważna w życiu? Odpowiedź bardzo prosta - przez chorobę, wstrętną i okrutną, niszczącą człowieka i psychikę jego bliskich. Paskudny rak.
Nigdy nie widziałam mojej mamy, a przynajmniej tego nie pamiętam, byłam za mała, aż tak wczesnych wspomnień psychika nie zachowuje. Swoją drogą ciekawe dlaczego tak jest? Jedyny obraz mojej mamy to ten ze zdjęć, z opowiadań, no i z lusterka. Jestem podobno jej wierną kopią. Ona to oryginał, ja xero:) Niektórzy nawet mówią do mnie jej imieniem. Miłe uczucie... Wtedy mogę tak jakby poczuć jej obecność, to, że ktoś ją widzi we mnie, że jestem żywym, chodzącym wspomnieniem. Niestety nie moim własnym. Ale co poradzić, widocznie nie można mieć wszystkiego. Ja jednak zawsze wierzę, że ona nade mną czuwa, że jest ze mną we wszystkich ważnych chwilach i pomaga mi tam z góry. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nawet beznadziejne z pozoru rzeczy mi się jednak udają? Wychodzę z nich cało i zawsze mam wewnętrzną wiarę, że dam rade, bo nie ma sytuacji bez żadnego wyjścia. Ja lubię wierzyć, że to właśnie za jej pomocą.